Jak uświadomić sobie, że to miłość, a nie nawyk: test psychologa

Często mylimy ciepło przyzwyczajenia z głębokim uczuciem.

Psycholog sugeruje, aby szczerze odpowiedzieć na pytanie: jak będę się czuł, jeśli mój partner opuści mnie na dłuższy czas, donosi korespondent .

Ulgę? Wolność? A może dotkliwa tęsknota i pragnienie, by wrócił wcześniej? Odpowiedź na to pytanie często ujawnia prawdę, którą tak bardzo staramy się ukryć za obowiązkami domowymi i wspólnymi kredytami.

Zdjęcie: Pixabay

Specjalista wyjaśnia: nawyk w związkach to przede wszystkim przewidywalność. Energetycznie bardziej korzystne dla mózgu jest pozostawienie rzeczy takimi, jakie są, niż wydawanie zasobów na zmiany.

Zostajemy nie dlatego, że kochamy, ale dlatego, że tak jest łatwiej. Nie musimy nikomu niczego wyjaśniać, dzielić majątku, szukać nowego miejsca do życia i przyzwyczajać się do samotności.

Po przypływie hormonów namiętność naturalnie przekształca się z jasnego ognia w ciepły piec. I to jest normalne. Powinieneś być zaniepokojony, jeśli nawet to ciepło nie pozostanie.

Psycholog wyjaśnia: na etapie zakochania mózg wyłącza krytyczne myślenie, widzimy tylko zalety. Może to trwać od sześciu miesięcy do dwóch lat.

A potem przychodzi proza życia. Zauważasz, że twój partner nie odkłada nakrętki z pastą do zębów, chrapie w nocy lub zbyt głośno rozmawia przez telefon.

W tym momencie to, co było między wami, zostaje poddane próbie. Miłość czy iluzja? Czy psychika jest gotowa zaakceptować prawdziwą osobę ze wszystkimi jej niedoskonałościami?

Psychologowie wyróżniają kilka etapów relacji: zakochanie, wczesne przywiązanie, kryzys i głębokie przywiązanie. Prawdziwa miłość, według wielu ekspertów, powstaje dopiero na ostatnim etapie.

Jest to moment, w którym znasz swojego partnera, widziałeś go w złości, w słabości, w chorobie. I nadal decydujesz się być przy nim. Nie ze strachu przed samotnością, ale dlatego, że z nim jest lepiej.

Ale jak odróżnić głębokie przywiązanie od nawyku pułapki? Istnieją znaczniki: jeśli przestałeś dzielić się intymnymi rzeczami, jeśli nie jesteś zainteresowany jego opinią, jeśli jest mniej radości niż irytacji, to jest to czerwona flaga.

Socjolog w swojej książce „Marriage: The Story of How Love Conquered Marriage” pokazuje: w przeszłości ludzie wchodzili w związek na podstawie kalkulacji, a miłość była rzadkim szczęściem. Dziś wymagamy od partnera rzeczy niemożliwych.

Musi być jednocześnie kochankiem, najlepszym przyjacielem, partnerem finansowym i terapeutą. Nikt nie poradzi sobie z taką wielozadaniowością. Rozczarowanie jest więc nieuniknione.

I tutaj ważne jest, aby zrozumieć: rozczarowanie nie jest końcem miłości. To koniec złudzeń. I to od nas zależy, co zrobimy z tą prawdą.

Psycholog radzi, by nie podejmować pochopnych decyzji. Przed zakończeniem związku warto przeanalizować: może to nie brak uczuć, ale osobiste wypalenie lub kryzys.

Często mylimy zmęczenie życiem ze zmęczeniem partnerem. Naszą wewnętrzną pustkę przypisujemy drugiemu człowiekowi. I odchodzimy, tylko po to, by znów nadepnąć na te same grabie.

Dlatego przed postawieniem krzyżyka warto skonsultować się ze specjalistą. Czasem wystarczą trzy spotkania z psychologiem, by uświadomić sobie: kochasz, tylko zapomniałeś, jak to wygląda bez różowych okularów.

Czytaj także

  • Co się stanie, jeśli się nie pokłócisz: ukryte niebezpieczeństwo idealnego związku
  • Dlaczego wybieramy niewłaściwych ludzi: psycholog o pułapkach nieświadomego wyboru

Share to friends
Rating
( No ratings yet )
Praktyczne porady i lifehacki na co dzień