Co się stanie, jeśli się nie pokłócisz: ukryte niebezpieczeństwa idealnego związku

W sieciach społecznościowych często powiela się zdjęcia szczęśliwych par, które nigdy się nie kłócą.

Pod nimi podpisują coś w stylu: „Poszukaj kogoś, z kim jest cicho i spokojnie”, donosi korespondent .

Psychologowie coraz częściej biją na alarm: brak konfliktów nie jest oznaką miłości, ale wyznacznikiem emocjonalnego rozłączenia. Kiedy ludziom naprawdę zależy, kłócą się, złoszczą i rozmyślają.

Zdjęcie: Pixabay

Cisza w parze pojawia się, gdy jedno lub oboje stają się obojętni. Jeśli partnerzy przestają dzielić się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami, unikają ostrych tematów – jest to o wiele bardziej niebezpieczne niż jakakolwiek kłótnia.

Inną kwestią jest to, jak dokładnie ludzie wchodzą w konflikt. Badania Johna Gottmana potwierdzają, że pary, które ignorują próby rozpoczęcia rozmowy przez partnera lub dewaluują swoje uczucia, są znacznie bardziej narażone na rozstanie.

Liczy się nie brak kłótni, ale umiejętność wychodzenia z nich. Psychologowie zalecają używanie „komunikatów ja” zamiast oskarżeń: nie „zawsze się spóźniasz z powodu swojej lekceważącej postawy”, ale „kiedy się spóźniasz, czuję się niepotrzebny”.

Ta prosta technika czyni cuda. Eliminuje reakcję obronną partnera i pozwala na merytoryczną rozmowę zamiast ustalania, kto jest bardziej winny.

Ale jak zdać sobie sprawę, że konflikty już niszczą relacje, zamiast je wzmacniać? Czerwoną flagą są powtarzające się scenariusze walki o to samo.

Psycholog Stanislav Sambursky ostrzega: jeśli wewnętrzne uczucia odbiegają od zewnętrznego zachowania, pojawia się poważny dyskomfort psychiczny. Można mieszkać razem, spać w jednym łóżku, ale czuć się jak obcy.

Etap docierania się, przez który przechodzą wszystkie pary, jest często najbardziej kruchym okresem. Ujawniają się różnice w potrzebach, tempie życia i stylu komunikacji. Jedna osoba chce być cały czas razem, druga potrzebuje prywatności.

I tu najważniejsze jest, by nie bać się mówić o tym wprost, szczerze, bez udawania. Bo to właśnie szczerość, a nie wieczny spokój, odróżnia żywy związek od martwego.

Co ciekawe, naukowcy z University of Washington odkryli: ogólny poziom ciepła i troski między partnerami jest ważniejszy niż ich podobieństwa. Nawet jeśli ludzie bardzo się różnią, mogą być szczęśliwi.

Ale ciepło i troska są niemożliwe bez dialogu. A dialog jest niemożliwy bez ryzyka bycia niezrozumianym, obrażonym, odrzuconym. To, czy podejmiemy to ryzyko, czy będziemy milczeć, jest wyborem każdego z nas.

Tylko milczenie, paradoksalnie, prowadzi do chłodu, którego tak bardzo się obawiamy. Pasja nie wytrzymuje próżni.

Psychologowie z Belgorod State University na szkoleniach z terapii skoncentrowanej na emocjach rozumieją formułę MIŁOŚCI: słuchaj, bądź otwarty, uznaj uczucia drugiej osoby, wyrażaj swoje emocje delikatnie i bez pośpiechu. I to działa.

W zdrowym związku partnerzy nie boją się okazywać słabości, mówić o błędach i słabościach. Ponieważ wiedzą, że nie zostaną one wykorzystane przeciwko nim.

Kiedy ktoś w parze jest pozbawiony możliwości bycia wysłuchanym, zaufanie nieuchronnie spada. A bez zaufania intymność jest w zasadzie niemożliwa.

Więc następnym razem, gdy będziesz chciał pochwalić się znajomym: „W ogóle się nie kłócimy!”, zastanów się nad tym. Może po prostu nie macie się o co kłócić, bo nie ma się czym dzielić?

Skandale z tłuczeniem naczyń są z pewnością ekstremalne. Ale cichy wieczór z telefonem w ręku zamiast szczerej rozmowy wcale nie jest lepszy.

Czytaj także

  • Dlaczego wybieramy niewłaściwych ludzi: psycholog o pułapkach nieświadomego wyboru
  • Co dzieje się z wartościami małżonków po narodzinach dziecka: jak przetrwać ten kryzys?

Share to friends
Rating
( No ratings yet )
Praktyczne porady i lifehacki na co dzień